piątek, 1 marca 2013

WYPADEK

ROZDZIAŁ 27
... Nathan był najbliżej drzwi, więc postanowił otworzyć
-Nathan jak dobrze, że to ty- w drzwiach zobaczyłam jakąś blondynkę
-Kto to?- zapytałam Toma
-Siostra młodego- odpowiedział
-Twoja mama jest w szpitalu nie wiem dokładnie co jej się stało, ale jest w stanie krytycznym- kontynuowała dziewczyna
-Jadę tam, poczekaj na mnie
-Mam swój samochód jedź za mną- powiedziała po czym wyszła
-Nathan- weszłam za nim do jego pokoju- może pojadę z tobą
-Jak uważasz- mówił zdruzgotany. Nawet skapnęła mu łza Zauważyłam to i natychmiast go przytuliłam.
-Dziękuję, że jesteś i byłaś przy mnie
-Nie ma za co, cały się trzęsiesz spokojnie
-Może lepiej zostań w domu
-Ale dlaczego?
-Zadzwonię jak dojadę
-Obiecasz, że nic ci się nie stanie?- on spojrzał głęboko w moje oczy i nie odpowiedział.
-Młody uważaj na siebie- krzyknął Max gdy ten wychodził. Jakieś niecałe 5 minut po tym jak wyjechał usłyszeliśmy huk, przerażający trzask, po prostu nie da się opisać. Przez głowę przeszło mi tysiąc najgorszych myśli. Zaczęłam coś mówić, ale kazali mi się nie odzywać tylko prosić Boga żeby to nie było pewne. Teraz wiedziałam, że wszyscy o tym myśleli. Staliśmy jakieś 3 metry od okna i zobaczyliśmy pędzący wóz strażacki oraz karetkę. Wszystko było pewne. Oczy zaszły mi łzami, wzięłam kurtkę, wybiegłam z domu, a za mną pozostali.
-Patrycja stój, poczekaj- wołali, a ja biegłam przed siebie potrącając przypadkowych przechodniów. Dobiegłam do miejsca zdarzenia. Tłum ludzi stał wokół. Mnóstwo policji. I ten zapach krwi i benzyny. Podeszłam bliżej i widziałam Nathana zakleszczonego w samochodzie. Pozostali przybiegli najszybciej jak mogli. Siva jako dobry przyjaciel nie wahał się i przytulił mnie. Zalewałam się łzami. Gdy go wyjęli był cały we krwi. Położyli go na asfalt, a potem na nosze i podjęli się reanimacji. Nie widziałam już praktycznie nic. Oczy zaszły mi łzami, a następnie osunęłam się na ziemię. Po mniej więcej minucie się ocknęłam. Leżałam w karetce pogotowia. 
-Co z nim?- wstałam i zapytałam się lekarza
-Z kim?- odpowiedział pytaniem na pytanie
-Z Nathanem Sykesem- zaczęłam płakać
-Źle, nie wiem czy dożyje do operacji, niech się pani uspokoi.
-Mogę jechać z wami?
-A kim pani jest?
-Jego dziewczyną, bardzo proszę
-No dobrze- w tym momencie wnieśli Nathana do karetki.
-Boże Nathan- chwyciłam go za rękę. Na szczęście póki co oprzytomniał
-Kocham cię pamiętaj- wychrypiał mocniej ściskając moją dłoń.
-Nie umrzesz prawda? Nie możesz Nathan, a ja?
-Jesteś najwspanialszą osobą, którą kiedykolwiek poznałem i dziękuję ci za wszystko co zrobiłaś złego i dobrego, miłego i nie miłego- widać poczucie humoru tylko trochę ucierpiało- powiedz im że zawsze traktowałem ich jak rodzinę. Zaczęli wynosić go z tej karetki. Jakiejś pielęgniarce kazali się mną zaopiekować. Go natychmiast przewieźli na salę operacyjną. Dostałam kawę i leki na uspokojenie, ale to nie pomagało. Gdy przyjechali moi przyjaciele opowiedziałam im wszystko, ale to też nie pomogło. Mijała godzina za godziną, minuta za minutą, a tu nic. Odganiałam od siebie złe myśli i stwierdziłam, że gdy wyjeżdżał i ja weszłam do jego pokoju to taka pierwsza myśl żeby chociaż nic sobie nie zrobił. I może on też to poczuł i dlatego chciał żebym została. 
-Patrycja nie denerwuj się- co jakiś czas pocieszał mnie Tom. Sytuacja była na tyle poważna, że nawet Jay nie użył słynnego pocieszenia "jak nie ten to inny".
Co jakiś czas z sali operacyjnej ktoś wychodził, ale nic nam nie odpowiadali.
-Jedź do domu- rzekła Klaudia
-To ma być żart nawet w takiej sytuacji mnie nie rozśmieszysz- odpowiedziałam. Po niejakich 3 godzinach moim oczom ukazalo się 1d. Liam i Louis widząc mnie pomiędzy Jayem i Sivą natychmiast podbiegli
-Co się stało?- Louis
-Jakbyście nie słyszeli- rzekł sarkastycznie Max
-Chcę iść na spacer- rzekłam
- To ja pójdę z tobą- powiedzieli równocześnie Liam i Siva. Tak też zaopatrzona w dwoje ochroniarzy wyszłam.
-Jak się czujesz?-Liam
-Tragicznie, dzisiaj zaczęłam z nim chodzić, a on umiera- żaliłam się. Nie chciałam przytulić się do Liama. Chciałam być sama. Nikt mi nie był potrzebny. Wróciliśmy do przyjaciół. W końcu wydarzyła się chwila tak długo przez nas wyczekiwana. Wywieźli Nathana z sali.
-I jak będzie żył?- zapytał Max widząc, że nie mogę wydobyć z siebie słowa
-Jego stan jest krytyczny jeżeli przeżyje dobę to wszystko się uda, ale na razie obstawiam 30 procent- powiedział stanowczym głosem. Ja, Klaudia, Siva i Max weszliśmy do środka. Nathan nie wyglądał tak strasznie. Nawet miał lekko uśmiechniętą minę
-Dobrze, że nie wziął ciebie ze sobą- Siva
-Właśnie, że wolałabym być z nim niż teraz sama- po około godzinie ja, Klaudia, Iza i Siva pojechaliśmy do domu. Liam i Harry uparli się żeby ich też wziąć.
Po jakimś czasie dojechaliśmy. Zasnęłam w samochodzie. Do domu ponoć wniósł mnie Liam. Gdy się obudziłam leżałam na kanapie w salonie. Postanowiłyśmy się przebrać. Ja w to, Klaudia w to, a Iza w to. Postanowiłam coś wypić szklanka którą wzięłam upadła i zbiła się.




Liczba komentarzy znów spada
Jest 25 obserwujących mego bloga, a tylko 8 komentarzy
Coś tu jest nie tak
Jeżeli nie komentujecie tzn że nie czytacie, a jeżeli nie czytacie tzn że wam się nie podoba, trudno, bardzo mi przykro z tego powodu
I stało się coś strasznego
Invincible- niestety to nie kosmici
I Found You- proszę cię nie schodź na zawał
Klaudia W- jeżeli chodziło ci właśnie o tego Marsjanka to zgadłaś
Dedykuję rozdział dla wszystkich, którzy przeczytali i skomentowali poprzedni rozdział dziękuję wam
I proszę nie zabijajcie mnie za to ja was wszystkich tak lubię. Wiem, wiem lizus ze mnie echhh bywa =D
Pozdrawiam

14 komentarzy:

  1. Ja wierzę, że on przeżyje.
    Nathan i Patrycja są sobie pisani! :3
    Proszę, nie zabijaj go! ♥
    Czekam na next ;*

    Niedziela, 18:00, akcja na tt: #WeWantTheWantedInPoland ♥ kto może niech dołączy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłończam się jak nie zapomnę :D

      Usuń
  2. Pati mam nadzieje że on przeżyje
    Rozdział MEGA, ale smutny prawie sie rozpłakałam(co dziwne)
    Ale życzę weny i zdrówka
    I czkam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu czekam na następny rozdział
    iii mam nadzieję że przeżyje :)
    Weny i zdrowia
    :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje życie legło w gruzach...:C
    Ja chciałam kosmitów!
    No, ale to twój blog więc wybaczam...
    Rozdział tragiczny ....
    Ale genialny oczywiście...
    Tragiczny, ze w sensie że przebieg sytuacji.
    Tu matka Nathana w szpitalu... Tu Nathan tak roztrzęsiony, że też trafił to szpitala... Masakra. Ale miejmy nadzieje że wszyscy przeżyją...
    W ogóle kto do cholery pozwolił mu wsiąść do auta w takim stanie?! No kto?!
    Nie mogę... Ubolewam nad przyszłością naszego narodu...
    Czekam na następny rozdział...
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział co tu dużo pisać świetny :)
    czekam na kolejny :P
    dawaj szybko next bo chcę wiedzieć co dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany, ale się dzieje ;p
    Tragedia za tragedią ..
    Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze ;)
    Next ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie :< Biedny Nathan, mam nadzieje, że nie umrze! On musi być z Patrycją!! :DD Czekam na nexta, błagam daj szybciutko :D

    Anusiak

    OdpowiedzUsuń
  8. No widać że się napracowałaś ;p
    Rozdział genialny. ;)
    Czekam na nexta
    weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno mnie tu nie było.
    Świetny rozdział.
    Czekam na nexta! ;)
    wenyyy

    OdpowiedzUsuń
  10. Po pierwsze: Super rozdział :)
    Po drugie: Nath ma przeżyć ^^
    Po trzecie: Nominowałam cię do Liebster Award :)
    Więcej informacji u mnie:
    http://lasttoknowblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. NIEEEEEEEEEEEEEE ! Nathan żyj ! Ratuj się, chłopie ! Masz żyć, a jak padniesz to jam Cię wskrzeszę xd
    pisz szybko <3
    czekam na następny i zapraszam do siebie :
    http://missyoutw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Co za emocje, ja się nastawiałam na coś mniej... drastycznego. Oby nic poważnego się nie stało, bo jak mniemam nie uśmiercisz Natha :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. O Jezu !!!! Nie, no ! Nathan musiiii przeżyć ! Proszę o nextaaaaa *.*

    OdpowiedzUsuń